Ten mały wredny i zjadliwy zaczął już wędrówkę po całym globie. Chiny odizolowują całe społeczności. A jakie działania podjęła Polska ?
Ten mały wredny i zjadliwy zaczął już wędrówkę po całym globie. Chiny odizolowują całe społeczności. Zarażeni tym wirusem pojawili się już w innych Państwach, nawet kontynentach. Ale jak dotąd nie widać zdecydowanych działań zmierzających do zabezpieczenia przed zarażeniem. Pasażerowie linii lotniczych przybywający z terenów objętych chorobą są poddawani badaniu temperatury ciała. Gorączka może być objawem zarażenia wirusem, ale może to być moment, kiedy zarażony nie zaraża już innych.
A jakie działania prewencyjne podjęła Polska ? MSZ uspokaja, że nie grozi nam epidemia i zbiera podpisy na kartach informacyjnych na lotniskach. W czym taka karta informacyjna ma pomóc ? Jeśli ktoś zachoruje, to sam zgłosi się do lekarza. Wtedy faktycznie będzie można przyjąć, że Ci którzy przylecieli z zarażonym tym samym samolotem, również mogą być zarażeni. Ale wtedy sens skorzystania z kart informacyjnych z lotniska będzie żaden. A to dlatego, że jeśli współpasażerowie też ulegli zarażeniu, to zdążyli już zarazić innych już tu w Polsce, a i sami zapewne trafili już na oddziały zakaźne. Nie trzeba ich namierzać na podstawie kart z lotniska.
Zamiast kart informacyjnych, które nic nie wnoszą, powinniśmy:
- wstrzymać wyloty do Chin, oraz przyloty i przyjazdy kolejowe z Chin.
- stworzyć oddzielny terminal na lotnisku dla pasażerów przylatujących pośrednio, lub bezpośrednio z Chin w okresie ostatnich 14 dni. Myślę, że takie dane da się ustalić gdzie dany pasażer podróżował w ciągu ostatnich dwóch tygodni, zanim ten pojawi się na lotnisku.
- Wyznaczyć tylko dwa drogowe przejścia graniczne które będą mogli przekroczyć powracający z CHIN.
- wdrożyć pomiar temperatury dla każdego pasażera, który przebywał na terenie Chin w ciągu ostatnich 14 dni.
- Przyjmuje się, że okres inkubacji wirusa to około 14 dni. Jeśli odwołamy wyloty i przyloty z Chin, to może warto pomyśleć o czasowej izolacji pasażerów, którzy mimo wszystko różnymi kanałami dotrą jednak do nas z Chin. Nie powinno być ich na tyle dużo, by problemem było stworzenie punktu izolacyjnego dla nich. Bo co z tego, że pasażerowie wypełnią kartę na lotnisku, jak następnie ruszą w Polskę i mogą zacząć zarażać.
Warto zwrócić uwagę na to jakie środki wdrożyły Chiny. Odizolowali całe miasto, zamknięte zostały szkoły, teatry i inne atrakcje turystyczne. Wstrzymane zostały połączenia lotnicze i kolejowe. Dlaczego oni podjęli działania na tak szeroką skalę, a my jedynie zbieramy deklaracje na papierze ? Skąd pewność, że pasażerowie podadzą prawdziwe informacje, a jeśli nawet, to przecież plany można zmienić.
Albo Chiny reagują aż nadto przesadnie, acz zapobiegawczo nauczeni doświadczeniem sprzed 18 lat – epidemia SARS, albo … albo wiedzą coś, czego nie wiemy my, a ich działania są adekwatne do zagrożenia. Proszę zauważyć, że USA podjęło decyzję o ewakuacji swoich obywateli z Wuhan, zamknęli też konsulat. Zatem nie będzie przesady w tym co napisałem wcześniej … blokada wyjazdów i przyjazdów na trasie Polska – Chiny, a przynajmniej do prowincji HUBEI.
Warto zrobić coś więcej, niż tylko zbierać dane lokalizacyjne. Jakoś słowne deklaracje ze strony przedstawicieli Państwa o tym, iż nie ma zagrożenia mnie nie przekonują i nie uspokajają. Co przyniesie nam większe straty finansowe i wizerunkowe ? Co jako obywatel wybrał byś Ty ? Blokadę połączeń POLSKA-CHINY i tymczasowe szpitale z izolatkami, czy epidemię o zasięgu i skali nie do oszacowania, a także straty w ludziach ?
